9,8/23 pkt.: Justyna-8, Remigiusz-6, Przemek-10, Ewa-13, Michał-12
Miejscówka na zakręcie została wytypowana do zasiedlenia jeszcze podczas opracowywania trasy. Nie trudno się domyśleć, że podstawowym kryterium wyboru była możliwość pyknięcia fotki jak powyżej. I tu zalety tego noclegu się kończą. Wady ułożyły się natomiast w zgrabny łańcuszek przyczynowo-skutkowy. Pierwszą, która ujawniła się dopiero z czasem, była obecność dwóch Francuzek biwakujących obok swego samochodu, aczkolwiek była to wada mało szkodliwa. Bardzo szkodliwa była za to wada druga. Otóż podłoże okazało się tak twarde, że nie sposób było wbić w nie cokolwiek. To zaskutkowało nienajlepszym osadzeniem namiotu na glebie. Następnie, mimo pewnych obaw, postanowiliśmy nie naciągać tropiku. W połowie nocy zaczęło jednak grzmieć, a następnie padać. Do tego doszły niemałe podmuchy wiatru. Bezzwłocznie podjęliśmy heroiczną walkę o okrycie namiotu tropikiem. Niestety z powodu braku szpilek szło nam to dość opornie, a dodatkowo zdaliśmy sobie sprawę z ryzyka zdmuchnięcia w dolinę rzeki Tarn. Wówczas jedna z Francuzek przemówiła po angielsku byśmy zachowywali się ciszej, bo nie można spać. Treść, jak i forma komunikacji tego apelu faktycznie spowodowały, że zamilkliśmy. Ostatecznie dotrwaliśmy do rana w komplecie w pierwotnym miejscu posadowienia namiotu. Rano Francuzki rozmawiały już tylko po francusku.
Dodatkowe zdjęcia:
Widok z bliska.