10,0/23 pkt.: Remigiusz-10
Nocleg po najdłuższym etapie wyprawy. Najpierw chciałem minąć Banja Lukę, potem okazało się, że na północ od miasta teren przy szosie jest cały czas zabudowany i tak przejechałem dodatkowe kilkadziesiąt kilometrów już po zmroku. Dodatkowa dycha wpadła, gdy zjechałem z głównej drogi na okoliczne pola, by tam szukać szczęścia. Generalnie wszystkie grunty były zaorane i tak pykał kilometr za kilometrem. Poszukiwanie noclegu nocą jest dużo trudniejsze, niż przed zmierzchem, ale takie są realia jesiennych wyjazdów.