11,0/23 pkt.: Remigiusz-11
Pierwszy nocleg, kilka godzin po przylocie do Chorwacji. Miejscówkę wytypowałem jeszcze w domu, podczas planowania trasy. Potem nie pozostało nic innego, jak uparcie się do niej dopchać, mimo zapadających ciemności. Lekkie problemy z lokalizacją wystąpiły już na miejscu, gdy po ciemku, pośród krzaczorów, próbowałem namierzyć ruiny zamku. Wadą noclegu był odczuwalny wiatr, który w nocy łopotał namiotem. Pierwotnie zakładałem, że być może uda się rozbić w samych ruinach, ale o dziwo, nie było tam skrawka płaskiego terenu.