Nieodłącznym elementem tej części Hiszpanii były kampery okupujące każdy dostępny skrawek wybrzeża. Zdecydowanie dominowały rejestracje niemieckie, następnie holenderskie i inne. Było widać, że są to ludzie, którzy przyjechali tu na dłużej, niż jeden wieczór. Można zaryzykować stwierdzenie, że dla części z nich był to sposób na niedrogie spędzanie emerytury z dala od chłodów ojczyzny. Miejscami mijaliśmy całe obozowiska kamperowiczów, które czasami przypominały prymitywne miasteczka, gdzie każdy ma sąsiadów, psa, kuchnię gazową i składane leżaki.