13,0/23 pkt.: Remigiusz-13
Na najwyższą lokatę zasłużył również przedostatni nocleg wyprawy, który podobnie jak pierwszy, spędziłem w pojedynkę. Co ciekawe było to już w zasadzie po oficjalnym zakończeniu naszej wyprawy, co nastąpiło na stacji kolejowej w Walencji, dokąd dojechaliśmy pociągiem z miasta Buñol. W Walencji podzieliliśmy się na dwa podzespoły. Do pierwszego zespołu, który pozostał na noc w Walencji, przystąpili Karpiu i Lider. Karpiu miał już dość jazdy na rowerze, a Lider, choć ciągle przejawiał niedosyt względem jazdy na rowerze, to miał już dość spania w namiocie. Ja nie miałem dość ani jednego, ani drugiego, więc wsiadłem w kolejny pociąg i pojechałem nocować na wybrzeżu. Warto w tym miejscu dodać, że choć oficjalna część wyprawy się skończyła, to musieliśmy jeszcze dotrzeć do Barcelony na samolot, na co mieliśmy jeden dzień i pół drugiego.
Dodatkowe zdjęcia:
Widok polany noclegowej.