Pokonanie drogi wzdłuż jeziora zajęło nam prawie dwa dni. Pod koniec pierwszego boleśnie dotknął nas problem braku pitnej wody. Ostatecznie ratunkiem okazał się przydrożny stragan w wiosce Livari, gdzie butelkowana woda miała cenę dokładnie 10 razy wyższą, niż w markecie. Za butelkę o pojemności pół litra płaciliśmy tu 1 euro, gdy w marketach za taką kwotę można było nabyć pięciolitrowy baniak.