Lekkie bicie koła w przyczepie Przema zamieniło się, na zjeździe z gór Sinjajevina, w telepanie, w jakie wpada bączek w ostatniej fazie kręcenia. Gdy bliżej przyjrzeliśmy się problemowi, okazało się, że w kole strzeliły aż cztery szprychy. Próba wymiany początkowo wydawała się beznadziejna, gdyż zapasowe szprychy były o jakieś 5 mm za krótkie. Ale i z tym problemem jakoś sobie poradziliśmy.