Przyznaję, że wyznaczając trasę tym skrótem sporo ryzykowałem. Drogi nie było na żadnej mapie, nawet w Google Maps. Na zdjęciach satelitarnych widniały jedynie dwa skrzyżowania, na początku i na końcu szlaku. Założyłem, że pomiędzy też coś istnieje. W praktyce skończyło się wielogodzinnym pchaniem, a nawet przenoszeniem rowerów, bo zapomniałem dodać, że pierwsze skrzyżowanie było 250 m niżej od drugiego.